Prowadził: o. Jarosław Banasiuk OFMCap
| Dorośli: niedziela – podczas wszystkich mszy świętych, poniedziałek-czwartek, godz. 9:00, 18:00 (we wtorek rekolekcyjny dzień chorych, w czwartek dzień spowiedzi i komunii św. generalnej) | Młodzież gimnazjalna: poniedziałek-środa, godz. 10:30 i 15:00 Młodzież ponadgimnazjalna: poniedziałek-środa, godz. 12:00 i 15:00 |
Sobota
Niedziela
„Ufność”
Jezu ufam Tobie. Amen
Doświadczenia, których zdobycie jest naszym przeznaczeniem, zostały przewidziane w Bożym planie jeszcze przed naszym narodzeniem. Zawsze otrzymujemy właściwe zadania we właściwym czasie.
I zawsze, gdy się pojawiają, posiadamy wszelką wiedzę potrzebną do tego, aby im sprostać. Wystarczy zaufać bezgranicznie Panu Bogu i pozwolić się prowadzić z wiarą w Bożą Opatrzność.
To zaufanie oznacza pełną akceptację życia i śmierci, bez lęku i obaw. Życie i dusza, które otrzymaliśmy od Boga są zbyt cenne, aby ulegać słabościom, tchórzostwu, lenistwu i litowaniu się nad sobą. Odważnie i szczerze, pełni wiary, nadziei i miłości mamy spełniać powierzoną nam misję. Amen – oznacza otwarcie serca i zgodę na Boże działanie w naszym życiu.
(przemyślenia: p. Ilona Cebula)
W Eucharystii o godzinie 10:30 uczestniczył m.in. Związek Strzelecki „Strzelec”, do którego obecności nawiązywał w homilii prowadzący rekolekcje Ojciec Jarosław Banasiuk OFMCap
Poniedziałek
„Posłuszeństwo”
Nie moja, ale Twoja wola niech się stanie. Amen
Posłuszeństwo to uznanie jedynego zwierzchnictwa Boga i poddanie się Jego woli. Jesteśmy słabi, grzeszni, nieustannie martwimy się o nasze życie, myślimy, że cokolwiek od nas zależy…
Powierzmy siebie Bogu, pozwólmy Jemu działać przez nas. Niepotrzebnie wracamy do przeszłości, niepokoimy się o przyszłość, naszym zadaniem jest życie tu i teraz i odczytywanie Bożych znaków
na naszej drodze. Posłuszni Bogu, jesteśmy bezpieczni zawsze. Tracimy naszą ludzką słabość,
a zyskujemy Bożą Moc, która pozwala nam dźwigać z radością trudne doświadczenia.
Życie jest proste jeśli żyjemy w odniesieniu do Dekalogu, który jest naszym drogowskazem.
W posłuszeństwie nie zrażamy się, że nie otrzymujemy tego, o co prosimy, bo Pan Bóg daje nam znacznie więcej i wie lepiej czego potrzebujemy. Gdy opuszczamy własne pragnienia, otrzymujemy od Boga wielką radość, o jakiej nawet nie marzymy – otrzymujemy moc i siłę Ducha Świętego,
a to jest dla nas najważniejsze.
(przemyślenia: p. Ilona Cebula)
Słowo wstępne – o św. Józefie Oblubieńcu w dniu jego uroczystości:
Homilia:
Słowo na zakończenie Eucharystii:
Rekolekcje dla młodzieży:
Wtorek
„Pokora”
Przyjmuję w pokorze. Amen
Często obawiamy się dróg, jakie Pan Bóg nam wyznacza. Mamy własne plany i pomysły na życie. Kierujemy się egoizmem, pychą i ambicjami. Wciąż boimy się ostatniego miejsca w życiu. Uważamy, że jest to miejsce dla upokorzonych, dla przegranych i nieudaczników.
Tymczasem na tym właśnie miejscu możemy spotkać się z Panem Jezusem, wyszydzonym, opuszczonym i przybitym do krzyża. Syn Boży, potężny Król, pozwolił pokornie ukrzyżować się, aby ukazać wielkość Bożej Miłości do nas. Mamy wierzyć, że Pan Bóg może dać nam wszystko,
ale prosić możemy z pokorą, nie osądzając Jego darów i sposobu działania. Ze spokojem oczekujemy na łaskę bez oceniania i pretensji. Idąc w pokorze za Jezusem porzucamy nasze ego, przyjmujemy Jego warunki, które po czasie okazują się najlepszymi z możliwych.
Pokora jest prawdą o nas samych: jesteśmy słabi, grzeszni, zdani na łaskę Boga.
Powierzmy Mu nasze troski i cierpienia, które nas przerastają. Dostaliśmy od Pana Boga wolną wolę, On czeka na nas, wciąż nas szuka, pragnie naszego szczęścia. Przyjmując bezwarunkowo Boga do naszego życia osiągamy spokój wewnętrzny i radość serca. „Jezu cichy i pokornego Serca, uczyń nasze serca według Serca Twego”.
(przemyślenia: p. Ilona Cebula)
Podczas mszy świętej o godzinie 9:00 udzielany był sakrament namaszczenia chorych
Środa
„Wdzięczność”
Dzięki Ci Panie za Twoje dary. Amen
Przychodzimy na świat i odchodzimy z pustymi rękami. Nic nam się nie należy.
Pan Bóg sam powołuje nas do życia. Czy potrafimy dziękować Bogu za dar życia?
Każdy z nas ma inną misję do wykonania, dlatego każdy dostaje od Boga dary właściwe dla jego przeznaczenia. Aby okazać wdzięczność Panu Bogu, musimy pozbyć się postawy roszczeniowej, pełnej skarg i żalu. Wdzięczność to radość z drobiazgów, małych znaków Bożych w codziennym życiu. Czy potrafimy podziękować za to, że Jezus uśmiechnął się do nas poprzez drugiego człowieka, że postawił na naszej drodze kogoś, kto wspiera nas w naszym cierpieniu?
Czy potrafimy podziękować Bogu za krwawą ofiarę Jego Syna na krzyżu? Nauczmy się dziękować za chorobę i cierpienie, bo tylko poprzez takie dary mamy szansę na przebudzenie naszej duszy
ze snu i pojednanie się z Bogiem. Żyjmy tak, jakby dzień obecny był ostatnim w naszym życiu
i dziękujmy Stwórcy za Jego dary, zwłaszcza te wymagające od nas dużego wysiłku.
Kiedy dziękujemy Bogu, wtedy odczuwamy dziwną moc, siłę do przetrwania wszystkich
trudności – wtedy sam Pan Jezus idzie z nami.
(przemyślenia: p. Ilona Cebula)
Nagranie z godziny 9:00:
Przygotowanie do spowiedzi (młodzież):
Czwartek
„Miłosierdzie”
Przyjmuję krzyż. Amen
Kiedy budujemy swoje życie na Bożym miłosierdziu nigdy nie doznajemy rozczarowania.
Mamy żyć najlepiej jak potrafimy i jednocześnie pokładać nadzieję w tym, co Pan Bóg nam daje. Potrzeba odwagi, aby pójść za Jezusem, przyjąć swój krzyż i z oddaniem i cierpliwością wypełniać swoje chrześcijańskie powołanie. Gdy na pierwszym miejscu w naszym życiu jest Bóg, wtedy
w naszej ludzkiej słabości możemy odnaleźć siłę, w biedzie bogactwo, w chorobie odnajdujemy sens cierpienia. Miłosierny Bóg daje nam możliwość spotykania się z Jego Synem w Eucharystii, abyśmy doświadczali głębokiej przemiany naszej duszy i uczestniczyli w dziele zbawienia. Powinniśmy czuć się zaszczyceni, że zostaliśmy wybrani przez Pana Jezusa do niesienia krzyża. Biorąc udział
we współodpowiedzialności za krzyż stajemy się wiecznymi przyjaciółmi Pana Jezusa,
a przyjaźń z Jezusem jest współuczestnictwem w cierpieniu i Bożym miłosierdziu.
(przemyślenia: p. Ilona Cebula)
Nagranie z godziny 9:00:
Zakończenie rekolekcji:








Na nas spoczywał jedynie obowiązek stawienia się na to spotkanie, spojrzenia Matce w oczy i zapytania, czy weźmie nas grzeszników w swoje ramiona, byśmy umocnieni Jej Miłością potrafili stawić czoła trudom i cierpieniom świata doczesnego. Aby godnie wypełnić to zadanie, niezbędnym było uczestnictwo w misjach zakonnika z Jasnej Góry, do czego nas skrupulatnie zachęcał. Warto podkreślić, że Cudowny Obraz przybyły do naszej parafii to nie zwykły obrazek przedstawiający jakąś kobietę, która troskliwie przytula małe dziecko do swojej piersi. Z drugiej strony błędnym jest stwierdzenie, że Obraz Jasnogórski sam w sobie jest święty i jego dotknięcie, czy chociażby spojrzenie na niego uzdrawia całkowicie duszę i ciało. Sam fakt, że przebywał On w naszej parafii również nie uczyni nas świętymi za życia. Takie pojmowanie Nawiedzenia jest olbrzymim nieporozumieniem. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że Matka, której podobiznę ukazuje częstochowski Obraz, przyszła, by zamieszkać na stałe w Chrystusowym Kościele. I nie chodzi tu bynajmniej o budynek, bo – jak mawiał Ojciec Paulin – choć piękny w środku i okazały na zewnątrz, to paradoksalnie obrzydliwy i maluczki. Sama budowla, choćby to była nawet Bazylika św. Piotra w Rzymie, pozostanie tylko budowlą. To, czy w istocie stanie się ona mieszkaniem Trójcy Świętej, zależy tylko od nas – od naszej bezustannej, niesłabnącej wiary. To my tworzymy Kościół Boży, jesteśmy chodzącymi świątyniami Ducha Świętego i trzeba nam, by Maryja zagościła w sercu każdego z nas, dlatego tak ważnym było wyjście 24 kwietnia na spotkanie z Nią i czuwanie w nocy u Jej stóp. 
Wówczas odpowiedź na wcześniej zadawane sobie pytanie: „Po co to wszystko?” wydała się banalna – by zbliżyć się do Boga przez zanurzenie swoich myśli i swojego bytu w miłosiernym sercu Matki całego świata. Nadszedł tak długo oczekiwany dzień powitania Maryi. Wszyscy byliśmy poddenerwowani. Procesja ruszyła, a wraz z nią pieśni na cześć Jasnogórskiej Pani. Do stanięcia twarzą w twarz z Niebiańską Niewiastą dzieliło nas kilka, może kilkanaście minut. Dla nas była to cała wieczność. Doszliśmy wreszcie na miejsce. Podjechał samochód Kaplica. Ostatnie sekundy. Nastąpiło otworzenie Kaplicy. Ogromny stres. Jeszcze tylko moment. Po chwili wyłoniła się kopia Cudownego Obrazu, a na Niej wizerunek znajomej twarzy – tak zatroskanej o los swoich dzieci, a jednocześnie tak szczęśliwej, że może tu być. To była nasza Matka!
Oceniając ówczesny stan emocjonalny z perspektywy czasu było to zupełnie niepotrzebne. Fakt jest faktem, że zostaliśmy pozbawieni namacalnego doświadczenia obcowania z Maryją za pośrednictwem kopii Jasnogórskiego Obrazu, która od wielu lat wędruje po całym kraju, ale zarazem zyskaliśmy coś o wiele cenniejszego. Staliśmy się szczęśliwymi posiadaczami wiedzy, która będzie nam służyć przez całe życie. Zrozumieliśmy, u kogo zawsze znajdziemy oparcie w chwili upadku; kto nas pokrzepi, gdy będziemy tego potrzebowali w trudnych sytuacjach dnia codziennego; wreszcie kto nas zawsze wysłucha i przytuli do Swego Matczynego Serca, kiedy będzie nam ciężko. Maryja, Matka kochająca tak samo mocno wszystkich ludzi na świecie. To ona wybłaga nam zdroje łask u swojego Syna, Jezusa Chrystusa, przyczyniając się tym samym do naszego większego uświęcenia. Nasz wielki rodak, papież Jan Paweł II, ze względu na ogromne umiłowanie Maryi, zamieścił w swoim herbie papieskim w dolnym prawym rogu literę „M”, która miała symbolizować imię Świętej Matki. Poświęcił Jej całe swoje życie, oddając pod Jej opiekę wszystko, co miał – ciało i duszę, modlitwy i prace, radości i cierpienia. Wyraził to w dwóch prostych słowach, które stały się jego dewizą: „Totus Tuus” („Cały Twój”).